sobota, 17 października 2015

O tym co w biedrze się działo...

Otworzyli w ubiegłą środę Biedronkę po miesięcznym remoncie. Szał ciał. Poszłam i ja, bo pieluchy w promocji. Wiecie, 5 zł taniej. Umówiłam się z mamą, że spotkamy się na miejscu. Dotarłam z pierworodnym do marketu po 9. Mama już dzwoniła do mnie wcześniej, że szok, że tyle ludzi, że biją się o te pieluchy. Myślę sobie: pewnie jak w Lidlu po torebki, ale sprawę zbagatelizowałam i wybierałam się w tempie syna. Czyli powoli.

Zajeżdżam na miejsce. Moją uwagę od razu zwraca kilka dostawczaków zaparkowanych przy wejściu do sklepu. O matko i córko. Tłum jak przy czyszczeniu magazynów w Media Markt. Ludzie z pełnymi koszykami, jakby przez miesiąc nie było gdzie kupić chleba i jajek. No, ale nie ważne. Pakuję syna w koszyk i ruszamy szukać babci. Gdy się spotykamy widzę, że ma już dwa opakowania pieluch w koszyku. "Ty wiesz, co tam się działo?!" bulwersuje się. - Wywozili SAMOCHODAMI te pieluchy! - krzyczy niemalże.

Idę, oglądam nowe lodówki (sic!), ładne nawet. I szukam tych winowajców, złodziei pieluch. I faktycznie, przyjechało kilku mężczyzn i brali na koszyki całe kartonach pieluch, we wszystkich rozmiarach. Tłum się zrobił całkiem niemały. Na tych, którzy chcieli rozerwać karton i wziąć jedno opakowanie, patrzono spode łba. - Ludzie się buntowali, kłótnia była normalnie! - relacjonuje mi mama. - A potem ci handlarze skarżyli się do kasjerek, że im ludzie ubliżają! - dodaje. A ubliżali, bo zabierają ludziom towar (przypominam: promocja!), bo nie starczy, bo niech handlują, ale czym innym. No komedia. Wzięłam jeszcze, zachęcona ferworem, napięciem i lenistwem, bo już nie będę przez półtora miesiaca kupować pieluch, jeszcze jedno opakowanie. Dorzuciłam książeczkę i szłam do kasy. Za mną stał wózek wypchany pieluchami w rozmiarze 2. Zapłaciłam, wyszłam. Mężczyźni właśnie pakowali pieluchy na "pakę" dostawczaka. Ze 30 (!!!) kartonów pieluch w rozmiarze 2. I czekali na te, co jechały za mną. I kolejne.

OK. Niech sobie kupuję, handlują. Każdy zarabia, a pieluchy to nie towar tak potrzebny jak chleb, nie tak często używany. Ale... może by sieć wprowadziła sprzedaż hurtową skoro nie ma ograniczeń... Przecież można spokojnie, bez darcia się na siebie, bez nerwów, bez kolejek sprzedać pieluchy na fakturę hurtowo, przez magazyn.

Można. Okazuje się, że w Biedronce nie można.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz