... jak w tytule. Uwielbiam karmienie piersią. Dlaczego?
Są chwile, kiedy moje dziecko mnie irytuje. Gdy jem, a ono akurat chce się bawić. Lub, gdy muszę coś zrobić w kuchni, a ono wciąż chce się bawić.
Są jednak chwile, gdy moje dziecko i ja jesteśmy tylko we dwoje, na wyłączność. Te chwile to karmienie piersią. Bejbik przychodzi do mnie, spogląda z rozkoszą i po swojemu powiada: cycaaaa! Na początku cichutko, jakby od niechcenia rzuca to słowo w eter. Gdy nie słyszę, mówi głośniej Cyyyca!!!!
I wtedy następuje ta chwila. On wtulony w moją pierś, rozkosznie rozczulony i ja wzruszona (za każdym razem!), gdy na niego patrzę. Piękne chwile bliskości, których nie zamieniłabym na nic.
Wczoraj w nocy moje dziecię obudziło się, powierciło troszkę... i obudziło mamę. Śpimy razem, więc nie było to trudne. Zakrzyknęło po cichu; mama..!, znalazło moją pierś i już czekałam na zassanie, gdy poczułam całuska. Chwilę później maluch wtulił się słodko, pogłaskał mnie, cicho wyszptał "Mmoooo" (moja mama, moja) i usnął.
Daję stówę, że gdynym nie karmiła piersią, takich sytuacji by nie było. Dlatego uwielbiam KP! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz